Dzisiaj piszemy o clickbait, ale konkretnie będzie o:

  1. Czym jest clickbait
  2. Dlaczego powstają clickbait’y?
  3. Czy jest to rodzaj oszustwa?
  4. Clickbait – czy może stanowić zagrożenie?
  5. Przykłady clickbait’ów

Z pewnością znasz to uczucie, gdy przeglądasz swoją tablicę na Facebook’u, jednak nic jakoś specjalnie nie przyciąga Twojej uwagi. Pogrążony w rutynie, czekasz tylko na coś co “przełamie” nudne scrollowanie. I jest, to on! Nagłówek pełen sensacji oraz emocji, który w ciągu sekundy rozpala Cię do czerwoności! Wchodzisz w zamieszczony link, pełen ekscytacji odnośnie tego, co zaraz się dowiesz. Wczytujesz się w artykuł, jednak z każdym słowem Twój zapał do czytania opada, a to co miało być “wielką sensacją”, okazuje się jedynie sprytnie dobranym splotem słów. Brzmi znajomo? Jeśli kiedykolwiek doświadczyłeś, wspomnianego wyżej uczucia – to był właśnie clickbait!

1. Czym jest clickbait?

Zaczniemy od rozłożenia samego słowa, na czynniki pierwsze. Słowo click czyli z angielskiego “kliknięcie”, natomiast słowo bait przetłumaczymy jako … przynęta! Coś Wam już świta? Clickbait jest zjawiskiem występującym w internecie, które za pomocą zdecydowanie przesadzonego nagłówka lub grafiki, wyolbrzymia faktyczną zawartość artykułu. Chodzi w nim przede wszystkim o to, aby nasz nagłówek/grafika nabrały jak największego wydźwięku, aby przyciągnąć czytelników. Tak więc wielokrotnie autorzy prześcigają się w coraz to nowszych pomysłach, jak by tu zwrócić uwagę odbiorcy.

Tak, nam również się to zdarzyło

2. Dlaczego powstają clickbait’y?

Jak powszechnie wiadomo, ludzie są żądni sensacji. Do tego o wszystkich ekscesach, chcą dowiadywać się jako pierwsi, żeby zaskoczyć swoich znajomych. Doskonale wykorzystują to marketingowcy, którzy umiłowali się w tworzeniu chwytliwych haseł, które mają obudzić w nas żądzę wiedzy. Finalnie ma ona prowadzić do wejścia w zamieszczony link, tylko po to by za parę sekund sprowadzić Nas na ziemię. W tym momencie musimy pamiętać o tym, że każde nasze wejście na stronę (nawet te które zamkniemy po kilku sekundach), zapisuje się w statystykach, które często prócz zasięgów czy odsłon, przekładają się również na pieniądze za reklamę. Teraz ma to sens, prawda?

3. Czy jest to rodzaj oszustwa?

Hmm, tutaj nie można udzielić co prawda jednoznacznej odpowiedzi, ale poniekąd tak! Autorzy clickbait’ów, żerują na ludzkiej ciekawości i często są gotowi na niemalże wszystko, byleby tylko jego nagłówek przyciągnął nowych czytelników. Co z tego, że dosyć mocno zagina rzeczywistość w artykule? Ważne jest to, że jesteś na mojej stronie! Niestety, ale w związku z rosnącą konkurencją, clickbait to coraz częściej nie jest już tylko “sprytnie ułożony splot słów”, ale faktyczne oszukiwanie odbiorcy, tylko po to, aby zwrócić na siebie uwagę. O ile ten pierwszy rodzaj, często bywa przemyślany, zabawny oraz ciekawy, o tyle już druga metoda jest jawnym oszukiwaniem czytelników.

4. Clickbait – czy może stanowić zagrożenie?

O ile dosyć oczywistym wydaje się fakt, że w czasach wzmożonej konkurencji, należy szukać sposób na przyciągnięcie nowych klientów, o tyle jednak bardzo często może to przynieść efekt odwrotny. Przede wszystkim musimy się liczyć z tym, że nawet jeśli przyciągniemy już nowego internautę na stronę, on jednak połapie się, że padł ofiarą oszustwa i więcej na naszą stronę już nie wróci, choćby nie wiadomo jak intrygujący nagłówek ujrzał. Jednak zagrożenie wynikające z coraz bardziej powszechnych clickbait’ów to przede wszystkim dezinformacja. Jest to o tyle szkodliwe, że bardzo często ludzie zamiast wejść w artykuł i dowiedzieć się całej prawdy, wybierają drogę na skróty. Wystarczy, że przeczytają nagłówek i wydaje im się, że znaleźli wielką sensację, w którą niestety zaczynają wierzyć bez sprawdzenia jakichkolwiek informacji. Dlatego pamiętajcie – nigdy nie ufajcie nagłówkom, a wszelkie internetowe plotki zawszę warto zweryfikować!

5. Przykłady clickbait’ów

Dobra wiecie już czym są te całe clickbait’y, warto byłoby również pokazać kilka przykładów jak to media lubią nas oszukiwać! Na pierwszy rzut idzie “znany i lubiany” Wprost.

Idealny przykład clickbait’a
źródło: wprost.pl

Po ujrzeniu takiego nagłówka pierwsza reakcja odbiorcy to “Ale jak to!? czyżby historia którą znamy nie była prawdziwa!? Okłamywali nas przez te wszystkie lata”? Wszystkim którzy szukają sensacji, niestety ale nie odnosi się to do wydarzeń z 1912 roku, a do roku … zeszłego! Tak, w lipcu 2019 roku przypadkowo we wrak Titanica uderzył okręt podwodny. Zapewne nie takich nowości oczekiwaliście?

Kolejny przykład clickbait’a, również z początku obecnego roku.

Rosnąca potęga? Hmm
źródło: sport.pl

Tutaj mamy całkiem sprytnego clickbait’a z okresu gdy nasz nowy Robert Lewandowski (a przynajmniej mamy nadzieję) przymierzany był do nowego klubu. Panowie zapewne wiedzą, co to za “rosnąca potęga” skusiła Krzysztofa Piątka. Po nagłówku można by obstawiać spośród czołowych klubów europejskich. Powracający do świetności Manchester United? Sensacyjny Inter Mediolan który idzie w tym sezonie jak burza? Odbudowujące się Chelsea? A może chociaż RB Lipsk? Taki transfer byłby hitem! Niestety, ale w tym wypadku chodziło o Herthę Berlin. Każdy zorientowany w świecie piłki nożnej wie, że z całym szacunkiem do tego klubu, ale … do miana potęgi, nawet tej dopiero rosnącej, drużynie z Berlina brakuje dużo.

Spodobało się? Masz jakieś pytania? Zapraszamy do kontaktu!